Kocie opowieści
Koty z Węgrowa
(marzec 2005)
W tragicznych okolicznościach zginęła pani Joanna, opiekunka 70 kotów i 11 psów, mieszkająca ok. 70 km od Warszawy. Zwierzęta zostały nagle pozbawione opiekuna i domu.
Dzięki wspólnej akcji Fundacji "Canis", "Kociego Świata" i "zwierzolubnych" 13.03 wszystkie psy i koty przewiezione zostały do kilku przyjaznych schronisk i wolontariuszy - obecnie wszystkie są zdiagnozowane, wyleczone i odkarmione - większość nadal czeka na dobrych opiekunów.
Przez kilka miesięcy trwała walka o życie wielu kotów - nie zawsze niestety wygrana.
Kocury zostały już wykastrowane, teraz sterylizowane są kotki - na koszt fundacji CANIS.
Utrzymanie wszystkich zwierząt odbywa się na koszt fundacji Koci Świat założonej przez Kasię.
Koty węgrowskie mieszkają w osobnym budynku gospodarczym w tzw "letniaku". Teraz kiedy Kasia z lekarzami wet. "podreperowała" je zdrowotnie i odkarmiła, wszystkie chętnie wyszłyby na wybieg (przecież kiedyś były kotami wychodzącymi) - wylegiwanie się w cieplych promieniach letniego słońca i polowanie na owady byłoyby dla nich najlepszym lekarstwem po tylu miesiącach spędzonych w przymusowym zamknięciu.
To bardzo smutny widok - kocie nosy przylepione do siatki w oknie i wielkie kocie oczy wpatrzone w przestrzeń, do której nie ma dostępu .......z powodu prozy życia, czyli braku pieniędzy na zbudowanie bezpiecznego kociego wybiegu."Ta wiekopomna chwila otwarcia wybiegu dla kotów węgrowskich miała miejsce 03.08 o godz. 13.
Nieliczna garstka (m.in. Zielonka i Pyzata) zachowywała się tak, jakby nigdy nic innego nie robiła, tylko bawiła się na wybiegu! Koty zaczęły od razu biegać jak szalone wzdłuż i wszerz terenu.
Część kotów wypełzła nieśmiało na dwór, nie mogąc uwierzyć, że to koniec ich niewoli. Zachowywały się bardziej jak psy na spacerze, a nie jak koty - tarzały się w trawie i piasku zachwycone słońcem i swobodą. Tylko kilka nieśmiałków wstrzymało się o 24 godziny z wyjściem.
W tej chwili trzeba naprawdę rzęsistego deszczu, żeby zatrzymać jakiegoś węgrowskiego kota wewnątrz domu. Wylegują się na wybiegu, albo uprawiają dzikie harce. Z kuwet też prawie przestały korzystać, uważając widocznie, że załatwianie się na dworze służy zdrowiu.
Na ich wybiegu można spędzić godziny, nie nudząc się w czasie obserwowania kocich poczynań: tak intensywnie cieszą się wolnością, a ja razem z nimi. Dziękujemy z całego serca wszystkim, którzy przyczynili się do powstania wybiegu!!!"